Co właściwie oznacza grzech zaniedbania i dlaczego tak łatwo przechodzimy nad nim do porządku dziennego? Często skupiamy się na tym, co zrobiliśmy złego, zapominając o dobru, którego zaniechaliśmy. Wyjaśniamy, jak właściwie przygotować się do spowiedzi, co zrobić z zapomnianym grzechem i dlaczego brak działania może mieć poważne konsekwencje moralne.

Grzechy zaniedbania – o czym zapominamy w konfesjonale? Trudno jednoznacznie zrozumieć, o co w tym pytaniu chodzi. Czy chodzi o niewłaściwe przygotowanie do spowiedzi, co prowadzi do zapominania grzechów, które należało wyznać, czy o pomijanie pewnej kategorii grzechów, które np. wymieniamy w ramach tzw. spowiedzi powszechnej („zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem”), a nie uwzględniamy w rachunku sumienia, bo nie uważamy ich za poważne występki moralne.
Jeśli zaniedbanie polega na niedbałym przygotowaniu się do spowiedzi, to należy to zmienić, ponieważ Kościół nakazuje nam wyznawać wszystkie grzechy ciężkie jeszcze bezpośrednio nieodpuszczone. Odpuszczenie bezpośrednie ma miejsce wtedy, gdy jakiś grzech wyznajemy spowiednikowi w konfesjonale. Odpuszczenie pośrednie ma miejsce wtedy, gdy jakiegoś grzechu człowiek zapomniał, ale żałuje za wszystkie (te, które pamięta i te których nie pamięta) i dlatego wszystkie grzechy są mu odpuszczone. Gdyby więc po pewnym czasie przypomniał sobie o jakimś grzechu, którego z racji zapomnienia nie wyznał, ma obowiązek go wyznać na następnej spowiedzi, zaznaczając, że jest to grzech zapomniany przy ostatniej spowiedzi. Niektóre wyuczone przez penitentów formuły spowiadania się uwzględniają taką sytuację. Penitent mówi wtedy, że w czasie ostatniej spowiedzi żadnego grzechu nie zapomniał ani nie zataił, a pokutę odprawił. Niedbałe przygotowanie do spowiedzi może być grzechem naruszającym zarówno powagę sakramentu jaki i tego, co się w jego czasie dzieje. Może też w skrajnych przypadkach prowadzić do spowiedzi świętokradzkiej. Bywa też, że penitent, który często się spowiada (np. w ramach kierownictwa duchowego w zakonie lub w seminarium duchownym) nie przygotowuje za każdym razem jakiegoś gruntownego rachunku sumienia obejmującego poważne przewinienia związane z grzechem ciężkim. Jest to jednak sytuacja szczególna, związana z drogą ku doskonałości moralnej.
Istnieje też drugie rozumienie postawionego pytania: chodzi o pomijanie pewnej kategorii grzechów, bo człowiek błędnie sądzi, że nie są to poważne występki. Dotykamy tu problemu błędnie uformowanego sumienia. To, że zaniedbania mogą być bardzo poważnymi przewinieniami moralnymi wiemy nie tylko ze wspomnianej już spowiedzi powszechnej, która zwykle ma miejsce na początku Mszy św. („Spowiadam się Bogu wszechmogącemu i wam bracia i siostry, że bardzo zgrzeszyłem myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem…”), ale także z codziennego życia. Wystarczy odrobina wyobraźni, by sobie to uświadomić. Dróżnik nie opuścił szlabanu i pociąg na przejeździe kolejowym wjechał w samochód, zabijając kierowcę i wszystkich pasażerów; policjant, który otrzymał informację o oblodzonej drodze, nie zatrzymał ruchu i wielu podróżujących ludzi z tego powodu straciło życie; lekarka nie powiadomiła matki chorego niemowlęcia, kiedy należy mu podać leki i wystąpiły poważne powikłania.
Przypadki zaniedbań można mnożyć. Nie wszystkie muszą być tak poważnymi przewinieniami moralnymi, jak te przywołane powyżej. Niektóre zaniedbania mogą być „mniejszego kalibru”. Zawsze jednak związane są one z pominięciem jakiejś czynności, do której człowiek był zobowiązany. Dlatego zaniedbania, podobnie jak inne występki moralne, są grzechami: jedne lekkimi, inne ciężkimi, które należy wyznawać na spowiedzi. To nie my ustalamy, co jest grzechem, a co nie. To Bóg nam mówi, co jest dobre a co złe i co mamy robić. Czyni to poprzez dane nam przykazania oraz przez prawo naturalne, które pozwala rozeznać nakazy moralne zawarte w odwiecznym prawie Bożym. Nieuznawanie jakiejś kategorii zła jest czymś niewłaściwym i należy takiej postawy zaniechać, jeśli człowiek chce pozostać wierny Bogu.
Źródło: Niedziela