Do odwiecznego sporu o istnienie Boga włączają się w tym tygodniu chrześcijanie, w sposób szczególny. Otóż mówią po prostu, że Bóg jest. Objawiał swoje istnienie w sposób raczej tajemniczy niektórym Izraelitom, a wreszcie przedstawił się dokładniej: „Jestem, który jestem”.
I wreszcie, gdy naród żydowski się ukonstytuował, chociaż akurat był pod okupacją rzymską, urodził się na ziemi palestyńskiej, zwanej teraz często Ziemią Świętą, Człowiek, który o sobie powiedział JA JESTEM.
Słuchacze, Żydzi, zrozumieli, że mówił o sobie jako o Bogu. Ponieważ jednak Jego nauczanie i sposób bycia nie odpowiadały koncepcji Boga, jaką mieli starsi ludu żydowskiego, więc Go pojmali, osądzili według swego prawa, a otrzymawszy ostateczne pozwolenie od rzymskiego decydenta zabili.
Jezus jednak, bo jak się z pewnością domyślacie, o Niego chodzi, przekroczył granice paru epok i wszedł od razu w klimat gier komputerowych, gdzie bohater zabity ożywa, znika i jeszcze rozgramia nieprzyjaciół. Z tym, że tu sytuacja stała się bardziej skomplikowana, ale o tym za tydzień.
Wielu jednak nawet spośród tych, którzy uwierzyli w Jezusa Boga, nie mogło się powstrzymać od sporów, które niekiedy musiały być rozstrzygane przez sądy pogańskie.
Leon Knabit OSB | Dziennik Polski/www.ps-po.pl
Źródło: http://www.fronda.pl/