Jest wiele historii o piłkarzach, którzy zmienili klub. Ale historia Bartosza Sobczyka jest inna. On zmienił całe życie. W weekend, gdy jego rówieśnicy walczą o miejsca w składach, on odprawiał swoją pierwszą mszę świętą jako nowo wyświęcony kapłan.
Z boiska do seminarium
Bartosz Sobczyk jest wychowankiem Stali Mielec, jednego z bardziej rozpoznawalnych klubów w Polsce, który w sezonie 2019/20 wywalczył awans do PKO Ekstraklasy. Sobczyk był wtedy częścią drużyny, choć jego udział w tym sukcesie był skromny: dziewięć razy zasiadał na ławce rezerwowych, nie wchodząc na boisko. Zagrał za to w meczu Pucharu Polski z Olimpią Grudziądz – wyszedł w pierwszym składzie, Stal wygrała 3:0.

Po sezonie, mając zaledwie 21 lat, podjął decyzję, która zaskoczyła środowisko. Nie szukał nowego klubu. Nie przedłużył kontraktu. Wstąpił do seminarium duchownego.
Dwie ceremonie, jeden weekend
30 maja 2026 roku, w sobotę, Bartosz Sobczyk wraz z trzynastoma innymi diakonami przyjął święcenia kapłańskie w Katedrze Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Tarnowie. Diecezja tarnowska zyskała czternastu nowych księży.
Już następnego dnia, 31 maja, pojawił się w rodzinnej parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Mielcu. To właśnie tam odprawił swoją pierwszą mszę świętą jako ksiądz, tzw. mszę prymicyjną. Wydarzenie zgromadziło wielu wiernych, a zdjęcia z uroczystości szybko trafiły do internetu.
Słowa, które obiegły internet
Na prymicyjnej mszy zabrał głos Krzysztof Szostak, zastępca prezydenta Mielca. Powiedział jedno zdanie, które w ciągu doby rozeszło się po całym polskim internecie:
„Kiedyś grał ksiądz w jednej z najlepszych drużyn w kraju – FKS Stal Mielec. Dziś gra ksiądz w najlepszej drużynie świata – Drużynie Pana Boga”.
Mielecki magistrat złożył Sobczykowi gratulacje, życząc mu „obfitości Bożych łask, nieustającej radości z pełnionej posługi, siły i wytrwałości na kapłańskiej drodze oraz wielu życzliwych ludzi spotykanych każdego dnia”.

„Niezbadane są koleje ludzkich losów”
Portal Weszło, komentując całą historię, napisał tak, jak chyba wszyscy pomyśleli: „Niezbadane są koleje ludzkich losów.” I trudno się z tym nie zgodzić. Ksiądz Bartosz Sobczyk zaczął pracę w parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Mielcu – tej samej, w której odprawił swoją pierwszą mszę. Wrócił do domu. Tylko w zupełnie innej roli.
Historia Sobczyka poruszyła polski internet nie dlatego, że jest sensacją. Poruszyła go, bo jest autentyczna. Młody człowiek stanął przed wyborem drogi życiowej i wybrał tę, która, jak sam zapewne by powiedział, była jego prawdziwym powołaniem. Nie dlatego, że piłka mu nie wyszła. Dlatego, że coś innego pociągało go mocniej.
Źródło: Niezależna
